Herman Jednorożec

Herman Jednorożec
Hermansart

poniedziałek, 5 stycznia 2015

...

Cofam czas. Aska nie było.

A z resztą... brak opcji "wstecz" jest chyba jedną z najgorszych jaka spotkała ten świat.

Jest internet, a nie powinno go być. Nie jestem przeciwnikiem globalizacji, ale denerwuje mnie ten substytut życia; ta kreatura pożerająca czas i rodząca zatęchłe zgnilizną nadzieje...

Pamiętam jak w dzieciństwie komputer był obecny w moim życiu, ale tylko jako jedna z zabawek. I to i tak jako jedna z tych "nowszych". Grało się w "Kangurka Kao", "Raymana", "Happylanda", "Zagadki Lwa Leona", potem w kultowego "Hirołsa", "Gothica"oraz wiele innych. Grało się, owszem. Internet, gdy już był, jawił się jako błękitne "e" - po otwarciu białe, odległe, niezrozumiałe. Niepotrzebne. A teraz?
Teraz jesteśmy na sznurkach.

Przez adwent postanowiłam sobie nie wchodzić na facebooka do 23 i postanowienia dotrzymałam. Teraz znowu beznamiętnie wklikuję hasło, patrzę sobie, coś tam kliknę (ładna praca - trza docenić!) i tyle. I tyle... I po co nam to?

Najbardziej jednak w tej kwestii mój umysł zajmuje rozmyślanie nad tym, że przez tysiące lat ludzkość żyła bez internetu i... żyła. Tworzyła. Marzyła, Była... A teraz tyje, wyje i nie żyje...
Nie próbuję tu udowodnić, że kiedyś było lepiej, bo to było by kłamstwo... Chodzi jednak o mentalność ludzką i zmiany jakie się w niej poczyniły.


Czy dawniej społeczeństwo pochwalałoby i tolerowało zniewieściałe chłopczęta, żalące się "jakiż to ten świat bez sensó*??

Nie.


Chciałam wymyśleć drugie "Czy dawniej..." żeby tak sobie ładnie tu wyglądało, ale praktycznie całą kwintesencje tumblerowych "upadłych cherubinków" już tu opisałam. Są jeszcze oczywiście wersje damskie, ale nie zamierzam zatrzymywać swych myśli na tym temacie, bo nie lubię oceniać zbyt pochopnie ludzi xD "upadłe cheruby" to nie ludzie.
*moja poprawność polityczna jest drażniąca... Tak wiem, może faktycznie niektórzy mają deprechę ale... po kiego grzyba się z tym afiszują?!

I jeszcze czy dawniej kogokolwiek obchodziły by takie wywody?

Hmm, myślę, że pod odpowiednio bezosobowym pseudonimem uszły by i po jakimś czasie stałabym się klasykiem na miarę Homera xD

Oczywiście napisałabym to wierszem.


Mam chandrę i syndrom Mickiewicza, więc może nawet zacznę.

Dwudziesty pierwszy wieku, coś takie przyniósł zmiany
Tyś przyniósł nam postępu orszak czernią owiany
Ten welon nie dla niego, lecz dla umysłów w głowach
Nie ujmę tego tutaj, nie ujmę tego w mowach
Za dużo mam gadania i choć papieru starczy
To szybciej ja nim skończę, osiągnę zenit starczy
Tak dużo paplaniny w mej głowie ciągle biega
Na przykład teraz właśnie "Sie sind und wir sind Jäger"
Tak więc, um um i tego
Mam dosyć już wszystkiego
Wrzucę jeden rysunek
I kończę swój frasunek...

Prawdopodobnie tak wyglądałby finał "Skazanych na Schawshang" gdybym miała teraz napisać scenariusz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz