Postanowiłam jeszcze bardziej zhipsterzyć naszego bloga, zakładając okraszony ładnymi kwiatkami profil na asku, którego link tu oto wrzucam:
Nie wiem, czy to ma jakikolwiek sens... Pewnie nie, dlatego właśnie to popełniłam :)
Jeżeli martwilibyście się o nasze głowy, możecie zapytać, po ile je sprzedamy czy coś takiego...
No, ale teraz przejdę do sedna. Dzisiejszy post będzie o filmach niekoniecznie bardzo znanych, które zrobiły na mnie wrażenie i które polecam obejrzeć, bo:
- Jeżeli umieszczone zostaje tu coś na tym blogu, to warto zwrócić ku temu swe oczy.
- Jeżeli obrazek temu przyświeca, to tym bardziej.
A tu będą obrazki :)
No to zaczynamy. W kolejności dowolnej.
Pragnę jeszcze zwrócić uwagę na fakt, iż praktycznie PRAWIE wszystkie te filmy oglądałam późną porą, więc pewnie głównie z tego wynika mój sentyment do nich. No i jeszcze z tego, że PRAWIE oglądałam je sama. Samotność przyświeca kontemplacji.
1. Zakochana złośnica (10 thing I hate about you)
Musiałam od tego zacząć :)
Może polski tytuł i plakat nie zachęca do obejrzenia, wróżąc kolejną szmirowatą, amerykańską komedyjkę dla żądnych emocjonalnej strawy rozchwianych nastolatek, to z braku innych alternatyw obejrzałam ten film i... I co? I spodobał mi się :) Nie powala oryginalną fabułą, realizacją ani mądrymi dialogami, ale zawiera ten niepowtarzalny klimat późnych lat '90 i pewną szczerość, która ujmuje za serce (przynajmniej mnie, bo jestem powaloną, niedoświadczoną, niewyspaną, młodą osobą, która z nudów wieczorami czytuje encyklopedię...). Szczególnie lubię sceny w czasie lekcji poezji... dlaczego u nas nie ma lekcji poezji?! I to wspomnienie cudownego Sonetu 141 Szekspira... No po prostu kocham. Wątek z Gordonem Levittem uważam za miałki i typowy dla filmów z tej kategorii; Heath Ledger zagrał za to rewelacyjnie i TAK, gdyby nie gra jego i znanej teraz z "Poradniku pozytywnego myślenia" Julii Stiles, ten film wrzuciłabym do szafki wypełnionej komediami przeznaczonymi dla niewymagającego pomyślunku widza...
A, no i oczywiście to tłumaczenie ląduje w mym dzienniczku "tak bardzo dosłownie" przetłumaczonych tytułów :D
2.Dom na końcu ulicy (House at the End of the Street)
I w tym filmie występuje gwiazda wcześniej wymienionego "Poradnika..." nie uważam jednak, by był to jedyny powód, dla którego warto go obejrzeć :) Thriller psychologiczny, moim zdaniem mocny i zmuszający do refleksji. Przemyślnie zbudowany, świetnie zrealizowany. Ujęła mnie w nim niesamowita manipulacja widzem... Zestawiam go z "Szóstym zmysłem" jako film na "jeden raz"; kto oglądał tego klasyka wie, że drugi seans to już nie to samo :) Zdecydowanie polecam, choć trochu krwi jest :)
3.Zło (Ondskan)
Skandynawskie "Stowarzyszenie umarłych poetów" - taka była moja pierwsza myśl po obejrzeniu tego filmu. Ze szwedzkimi produkcjami nie miałam dotychczas zbyt wiele do czynienia, ta jest jednak godnym reprezentantem kinematografii z północy. Dramat, historia chłopaka, który trafia do internatu, by tam spotkać tytułowe "zło". Film dość krwawy, kontrowersyjny, chwilami absurdalny i brutalny, ujął mnie tym niesamowitym konfliktem wewnętrznym jednostki, która w swej bezsilności miota się, nie mogąc zaradzić przeciwnościom. Polecam, polecam, polecam. Kino ambitne i poruszające. No i ten rebel rebel :D
4.Amelia (Le fabuleux destin d'Amelie Pulain)
Amelka mi wyrzuci, żem "poozer", ale po prostu muszę tu umieścić ten film ^^
"Paryż w słodkich tonach" - tak, chyba można tak opisać ten film. Klasyk. Piękna muzyka, nietuzinkowa historia (te aparaty naprawdę są w paryskim metrze na każdym kroku...), ciekawa wielowątkowość, wspaniała gra Audrey Tautou i ten magiczny klimat charakterystyczny dla francuskich produkcji... Film nie dla każdego, tak sądzę, ale wart obejrzenia.
5.Babcia Gandzia (Paulette)
No, a teraz dla odmiany Paryż niesłodzony. Tam gdzie oświetlenie Wieży Eiffela nie dosięga, panuje mrok (metafora mego autorstwa :D ). Jedna z najlepszych komedii jakie kiedykolwiek widziałam. Opowieść o zgorzkniałej emerytce, której nie widzi się dzierganie robótek i odbieranie fal radiowych... Genialna rola Bernadette Lafont, cudowny, dosłownie czarny humor, wspaniały dynamizm postaci i naprawdę realistycznie oddany klimat stolicy Francji. W odróżnieniu do innych przedstawionych tu filmów - ten polecam na rodzinny seans :)
6.Gran Torino
Do obejrzenia w internecie. Kolejny z serii "polecam polecam polecam", bo jedno polecam to za mało :) Niby dramat, ale bardzo pozytywny. Dotyka problemu nietolerancji mniejszości narodowych w USA no i oczywiście ten Clint Eastwood ^^ Wspaniała gra aktorska, naprawdę. Wspaniała. A jak się jest wrażliwym to i łzy wyciśnie. Trochę brutalny (patrz plakat :) ), ale naprawdę dobry. Naprawdę.
7.Droga życia (The Way)
To jeden z ulubionych filmów mojego taty. Przy okazji i mój.
Po pierwsze - James Nesbitt <3
Po drugie - motyw Drogi świętego Jakuba.
No i motyw ogólnie podróży. Film niesamowicie podnoszący na duchu i zachęcający do przemierzenia szlaku do Compostelli; Kto nie wie o co cho, zachęcam do zainteresowania się tym tematem (choćby książka Hape'a Kerkelinga - "Na szlaku do Composteli"). Film polecam. Nie zawiera żadnych krwawych scen, jest za to dość refleksyjny.
8.Areszt domowy (House Arrest)
A do tego filmu mam sentyment :)
Oglądałam go chyba z 7 razy i jeszcze nie uznałam, by był dla mnie zbyt "mało ambitny", więc jest ok. Tak naprawdę opowiada o dość istotnych kwestiach, a mianowicie o konflikcie na płaszczyźnie dzieci-rodzice i tym, co się stanie, gdy to dzieci przejmą kontrolę. Zawsze podobał mi się ten pomysł :) Film zrealizowany w tym cudownym klimacie lat '90 (uwielbiam stwierdzenie: "cudowny klimat lat '90" ^^ ) i nosz kurczę, to kolejny film familijny :) Ale co mi tam, lubię tę produkcję i polecam.
9.Equilibrium
Christian Bale wygląda na tym plakacie jak szczurek, ale w filmie jest wspaniały :D
Tak. Chyba powinnam zrobić inny post z komediami, filmami sf i animowanymi, ale zobaczymy, czy to dojdzie do skutku. Na razie pragnę tu przedstawić jeden z moich ulububionych filmów z panem Waynem. Taki utopijny. Christian Bale tak bardzo kleryk. Dużo piesełów, wow. Dużo bitek, wow wow. Nie dla nielubiących Christiana, wow. I mudżyn... wow wow.
10. Jasminum
No i jeszcze na koniec polska produkcja, ażeby nie było żeśmy gęsi :)
Film dziwny. Tak... Ale Gajos zagrał genialnie. Pomysł ciekawy, choć dziwny. Realizacja... też dziwna. Wszystko właściwie dziwne. Ma specyficzny, deczko tajemniczy klimat. Taki dziwny,
Ale są kaczuszki. Dużo kaczuszek.
No i to tyle :)
Pomyślę nad innymi postami o filmach, jeżeli ten spotka się z jakąkolwiek reakcją...
Wszystkie te filmy polecam, choć nie zachęcam do oglądania. Wiadomo, każdy ma inny gust i możecie mieć potem pretensje, że zabrałam wam kilkaset minut z życia :)
Eh... chociaż, czy ten post nie miał właśnie zachęcać?
Sama nie wiem...
Idę się uczyć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz