Przez to, że blog podzielony jest pomiędzy mnie a Hermana #2 trochę tu świeci pustkami, ale to nieważne.
Właśnie wróciłam z miasta Paryż, znanego głównie jako miasto zakochanych i artystów.
Jak dla mnie jest to miasto metra i brudnego chodnika... o tym jednak za chwilę.
Metropolia, jaką jest Paryż, posiada zapewne wiele wymiarów i wszystko zależy od punktu siedzenia. Siedząc w hotelu widzimy Paryż w świetle bajkowym. Mając zaś bazę wypadową w dzielnicy Saint-Denis (dobra, przynajmniej było tanio ;) ) można poznać to miasto od środka.
Nie piszę, że było źle. Było ciekawie...
No dobra, było fenomenalnie!
Natłok wszechobecnej sztuki w muzeach i zabytkach, które udało mi się odwiedzić zaspokoił mój estetyczny głód na długi, długi czas :) Polecam więc stolicę Francji każdemu kto lubi spędzać czas w towarzystwie pięknych malowideł, rzeźb, płaskorzeźb, budowli czy instalacji artystycznych. Tych zdecydowanie nie brakuje w Paryżu i okolicach.
Chciałam w tym miejscu napisać jakieś mądre zdanie o tym, dlaczego realia Paryża niestety nie pokrywają się w całości z wyobrażeniami przeciętnego podróżnika, jakim jestem, ale nie wiem czy zdołam to snadnie ująć. Myślę, że wynika to głównie z komercjalizacji tego miasta; nie ukazywaniu ludziom tego, czego nie powinni widzieć by tam przyjechać. Media i internet pękają przecież od natłoku zielonych Pól Marsowych i zachodów słońca nad Łukiem Tryumfalnym. Mroki Paryża ukazują się dopiero po przyjeździe...
Ale hola, hola! Wróciłam i nie było aż tak źle. Survival bo survival, ale przynajmniej mogę porównać Francję do Polski (a przynajmniej to co widziałam) :) To tak, ceny w sklepach są identyczne... tyle że w euro. Tak więc gałka lodów po 2,50, woda 1, a T-shirty w wyprzedaży po 10... dalej - metro. W tym przypadku porównania nie ma. Metro w Paryżu jest niepodważalnie najlepszym środkiem transportu. Najlepszym bo najszybszym. W szczególności posiadając kartę Navigo. Nie trzeba się z nią martwić o to, czy nie dogadasz się z obsługą przy kasie, lub wciśniesz zły guzik w automacie biletowym. Kupujesz raz i działa cały tydzień (do północy w niedzielę). Metrem w Warszawie jechałam tylko raz więc nie wypowiem się o jego praktycznym zastosowaniu, ale podejrzewam (na swoim przykładzie), że jest to głównie atrakcja turystyczna.
Kolejną różnicę widać stojąc na Łuku Tryumfalnym. Można stąd dostrzec niezwykle zaplanowaną symetrię architektury miasta. W Polsce coś takiego istnieje praktycznie tylko w starszych miastach (odchodzące od rynku uliczki), normalnie panuje nieład. Ta symetria jest na swój sposób piękna, warto zwrócić na to uwagę.
No i język... Gdyby nie informacje po angielsku trudno było by się tam odnaleźć.
O muzeach chyba napiszę oddzielny wpis, ale jeszcze się zastanowię.
Moje posty nie są zbyt pomocne. Piszę po to, by pisać. Jeżeli jednak ktoś wyjeżdża do Paryża i ma jakieś pytania - nie jestem ekspertem, ale zapytać możecie. Przeszłam już przez to "suchą nogą".
Bagaż doświadczeń, dużo wspomnień.
Warto Paryż zwiedzić i nie nastawiać się na załamanie paryskim snem, bo nie każdego ono dotyka
Należy jednak przygotować się na to, że jest to stolica jak każda inna: pełna ludzi z czterech stron świata, głośna, nie zbyt czysta i zadziwiająca. Czy pozytywnie, zależy od zwiedzającego.
I na koniec...
![]() |
| Takie tam, z Wersalu... |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz