Herman Jednorożec

Herman Jednorożec
Hermansart

sobota, 11 lipca 2015

COMING BACK AND WHAT THE...!

Witaj świecie po raz wtóry! 


Jakoś tak się złożyło, że przez okres bez mała pięciu miesięcy nasz blog świecił pustkami i aż by się mogło wydawać, że pogrążył się w siebie niczym umierająca gwiazda aż tu...

Jesteśmy spowrotem! :D


Z tej strony na razie Herman #1. Śpieszę ze sprawozdaniem ostatnich miesięcy.

Ta pustka na blogu głównie spowodowana była dopinaniem przez nas szkoły. Tak, przyznaję bez bicia, świeżo z nas upieczone ex-gimbusiątka ^^ Teraz otworem stoi przed nami nooooowa szkoła i niestety... idziemy z Hermankiem do innych przybytków na-uki. Troche lipa...

Ale ja i tak wierzę, że to nie zmieni tego co nas łączy, szczególnie, że po linii prostej nasze szkoły nie są specjalnie od siebie oddalone (na tej linii jest osiedle, rondo, rzeka i dwa parkingi, ale co tam! :D).


Tak.
W marcu wzięłyśmy udział w naszej pierwszej wystawie rysunków...! Tak! DWA MIESIĄCE PISAŁAM O TYM POSTA... wróć: "PISAŁAM". I tyle z tego wyszło, że piszę o tym teraz, w lipcu :) Wrzucę szerszy opis tego zdarzenia wraz z dokumentacją zdjęciową jeszcze w tym tygodniu (a przynajmniej takie mam postanowienie). Trzymajcie mnie za słowo.

Dalej.
Wciąż nie poszłyśmy w plener (nic nowego ;) ).

Dalej.
Rozgrzewam się przed rozpoczęciem dłuższego stukania w klawiaturę w celu spłodzenia jakiegoś treściwego dzieła i zbieram się by zrobić coś w stronę wydania tomiku z moimi wierszami. To niesamowite, ale uwielbiana-nad-niebiosa (to jest szczere, żeby nie było. Ona jest cudowna) nasza polonistka Pani B. sprawiła, że przylgnęła do mnie etykietka poetki (tak tak, "Wisia") i osoby, które nie wiem nawet czy miały styczność z którymkolwiek z moich "dzieł", nawiązują ogólnikowo do mojej twórczości... kwestia warta dalszej refleksji.

Dalej.
Taki sobie postawiłam cel, że przez wakacje będę duuuuuuużo czytać. Toteż duuuuuuuużo czytam. Jak będzie jakiś odzew z Waszej strony (a wiem, że nie będzie :D ), podzielę się wrażeniami z tych moich podróży.

Dalej :D
O mamuniu ostatnio się niesamowicie wciągnęłam w kospleje. Na razie jestem w fazie teoretycznej, ale tak mnie to, kolokwialnie pisząc, rajcuje, że obiecuję - jak się uda na Pyrkon z mojej strony coś zmajstrować, to jak wyjdę korzystnie na zdjęciach - dostaniecie moją facjatę :D


Tyle.
Matko, kospleje są takie fajne.
No cudo.
^w^

dalej...
Pamiętacie jak podniecałam się tym koncertem Stinga?
Ekhem, tak, miał być w lutym. Tak, nadal mam żal.
Sting odwołał koncert z powodu... hm, grypy? Chyba tak.
Początkowo nie miałam mu tego za złe ("No spoko, pewnie też bym na jego miejscu odwołała xD"), ale jak tata zaczął mnie pocieszać... nie cierpię jak się mnie pociesza! To tak diametralnie zmienia spojrzenie na sprawę. "Nie martw się..." i DO JASNEJ CIASNEJ, JA SIĘ NIE MARTWIŁAM, ALE DZIĘKI ZA SUGESTIĘ, TO BARDZO POMOCNE... 
Aż nawet zaczęłam wierzyć, że "nie dane mi chodzić na koncerty". 
I nie chodzę na koncerty. Chyba głównie w obawie, że odwołają. 
Takie tam straszki typowego Hermanka ^o^

Dalej.
Wakacje = wszystko mnie gryzie = wszystko mnie swędzi = moje nogi przypominają muchomory, którym się pomylajła kolorystyka = nie wystawiam nóg na słońce = jestem na wpół trupio bladą chłopką = w sumie i tak siedzę w domu, więc co kogo to

Byłam też na targach książek w Warszawie. W przypadku skrajnej nudy z mojej strony, opiszę swoje wrażenia.

Przewiduję również wrzucenie kolejnego epizodu "Bogdana" i może jeszcze czegoś ekstra ;)

Tymczasem, wiem, że Hermanio ma tam coś w zanadrzu kopii zapasowych. 
I wcale tego nie czytałam.
O nieeee.
Umiem swą ciekawość w ryzach utrzymać.
Umiem...
...Tak...

Do napisania! :D 

tak będę wspominać szkołę... xD




PS Tęskniłam :')


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz