Ponoć wystarczy odrobina finezji i radosnej twórczości, aby stworzyć COŚ. Nie ważne CO stworzymy, ważne, że jesteśmy z tego dumni. Wypełniamy wszystkie możliwe chwile TYM, aż orientujemy się, jak bardzo TO nie ma sensu. Po dłuższym rozmyślaniu i podziwianiu tego CZEGOŚ dochodzimy do wniosku, że to COŚ ma jednak jeszcze COŚ do powiedzenia. W końcu gubimy się we własnych założeniach i nie jesteśmy w stanie dłużej patrzeć na TO. Nagle doznajemy olśnienia! Stawiamy jedną, nikomu do szczęścia nie potrzebną kreskę i mówimy, jakby w przestrzeń kosmiczną, bo przecież nie do siebie. TO MA SENS!
ACH, ACH, ACH,... inwencji twórczej nadszedł kres. Wyplułam już wszystkie dzisiejsze doznania na kartkę i jestem z siebie dumna. A jeżeli tak jest, to tak jest. Jeszcze trochę egzystencjalnych rozmyślań i zacznę się jąkać, a wtedy będzie bardzo źle. Zatem dobranoc internecie, i życzę Ci, abyś już bardziej nie błądził ... sam rozumiesz.....



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz