No one knows what it's like to be the Batman...
No właśnie :)
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić historię napełniającą otuchą. Historię, która dowodzi, że sumienne dążenie do celu daje wyniki w postaci spełniających się marzeń.
Batman... Jak toczyły się jego losy, większość z nas mniej więcej wie. W filmach przechodził metamorfozy: od Michaela Keatona, przez Vala Kilmera, Georga Clooneya (uwielbiam tą część xD)...
| Z dedykacją dla Ani... :D |
Tak więc Batman - postać z komiksu, która odniosła sukces dzięki swej nieustraszonej woli walki ze złem i z przeciwnościami losu...
A wychodząc z tych górnolotnych opisów, wczoraj, przez zaledwie 2 godziny (pracuję za szybko... czyli zbyt niedokładnie ale... who cares?) stworzyłam moimi kredeczkami rysunek, który tak właściwie jest prezentem urodzinowym :) Trzymajcie kciuki żeby się spodobał. Oto i on:
![]() |
| Coś czuję, że fani Batmana są zniesmaczeni... |
Oto Batman spełniający swe wielkie marzenie... ee, to chyba nie brzmi za dobrze, szczególnie, że narysowałam mu biust... ale tańczyć każdy może, co nie? :D
Poza tym, jestem dumna z tego rysunku. Scan niszczy efekt.
No, to tyle na dziś. Może na koniec jeszcze mały gif:
No dobraa, nie potrafiłam zdecydować się na jeden ^.^
Oba zbyt tu pasują.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz