Cóż, post ten oto będzie postem indywidualnym, autorstwa #1.
Dzisiejszy dzien przyniósł nieoczekiwaną zmianę planów - wspólne rysowanie w plenerze zostało przeniesione na czwartek, toteż nie mogłyśmy się poraczyć naszym towarzystwem i... to chyba zrozumiałe? Zgryzota i smutek przez cały dzien. A jak ludowe przysłowie mówi: Gdy ci smutno, gdy ci źle, idź na pole wyżyj się... Tak. Szkicownik i kredki pod ręką lewą, w dłoni tejże ręki koc, a w prawej kubek z wodą i patyczki do czyszczenia uszu... wyjaśnienia później :) Z takim ekwipażem można się wybrać na całkiem ciekawą wyprawę do ogrodu, gdzie inspiracji nie brakuje...
No dobra, dla mnie brakuje.
Łatwo się mówi - rysuj z natury. Szkoda tylko, że Ci co tak powiadają, nie zdają sobie sprawy z tego, jak szybko ulega ona zmianie. Lekki podmuch wiatru wystarczy, by świeżo obrany obiekt zainteresowania artystycznego zmienił ułożenie, położenie lub wygląd. Wystarczy spojrzeć za okno. Nic nie jest tam statyczne. (Jeżeli za oknem masz widok na ścianę, nie bierz do serca ostatniego zdania).
Tak więc inspiracji zabrakło, ale zawsze dobrze jest przewietrzyć umysł...
...I wypróbować możliwości kredek.
Muszę przyznać, że dotychczas nie doceniałam możliwości posiadanego przeze mnie zestawu. Mogłoby się wydawać, że z 12 kolorów nie można wykrzesać rysunku na poziomie, dajmy na to, przeciętnym (czyt. mój szczyt możliwości). Jak bardzo mylne jest to twierdzenie! Choć moje umiejętności nie są wybitne, coś udało mi się nimi narysować. Na początek umieszczę tu zdjęcie rysunku wykonanego bez użycia wody:
Tu tego nie widać, ale te przejścia są naprawdę ładne :)
Tak... Cóż, chyba nie jest aż tak źle, ale ćwiczyć trzeba :)
Tak jak już pisałam, ten rysunek został wykonany kredkami akwarelowymi bez użycia wody.
Kolejny, który widnieje pod spodem był eksperymentem, który w koncu zburzył moje dotychczasowe uprzedzenia do tych kredek. Wynikały one głównie z tego, że nie potrafiłam znaleźć odpowiedniej metody do rozprowadzania wody. Początkowo robiłam to pędzlem (i pędzlem też wykonany jest malunek w poprzednim poście), teraz jednak uważam, że najlepszym do tego środkiem jest patyczek do czyszczenia uszu. Niezdecydowanym, polecam spróbować. Pozwala on na uzyskanie gładkiego przejścia pomiędzy tonami bez jednoczesnego niszczenia faktury papieru.
Tak więc, oto ten rysunek:
![]() |
| Dobra tam, jakość zwalę na skaner... |
Trzeci rysunek... eh, szkoda gadać, ale jak się bawić to się bawić ;) W koncu to nie jest aż tak popularny blog (dobijamy do 200!! wejść xD) żebym musiała się obawiać krytyki wobec tego co tu wrzucę. Hehe, naprawdę mi się nudziło. W każdym razie, po lewej stronie widnieje "twarz" wykonana metodą "mokra kredka, kartka sucha", a po prawej "kredka sucha, kartka sucha, a woda na wierzchu", czyli ta sama metoda co powyżej.
![]() |
| Jakość i wykonanie, jak widać, nie zadowala, ale różnicę widać :) |
Ten rysunek nie zawiera żadnych podtekstów, żeby nie było. Zależało mi na tym, żeby namalować dwie postaci tymi samymi kredkami, w tej samej konfiguracji, lecz inną metodą. Chyba się udało, choć opinię pozostawiam Wam.
Nie był to ani tutorial rysowania kredkami akwarelowymi, ani poradnik. Mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni i tradycyjnie na koniec:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz